piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 17

Niall's POV

- Biegnij! - krzyknąłem. Clair spojrzała najpierw na mnie, a potem na drzwi. Wiedziałem, że Liam jest tuż za nami. Jeśli bym się odwrócił na pewno bym na niego wpadł. - Tylko dostań się do drzwi! - krzyczałem dalej. Kiedy dobiegła do drzwi, były zamknięte. Słyszałem kroki Liama coraz bliżej.

W końcu drzwi się otworzyły. To było to - świeże powietrze. Nie oddychałem nim od jakiegoś czasu. Uśmiechnąłem się i pobiegłem w stronę drzwi upewniając się wpierw, że Clair jest na zewnątrz. W końcu byliśmy wolni, ale nie czuliśmy się za dobrze. Czułem się otępiały, zdrętwiały. Nagle upadłem na ziemię i zamknąłem oczy.
- Niall - krzyczała Clair. Otworzyłem oczy i ujrzałem ją leżącą naprzeciw mnie.
- Niall - załkała. Wtedy zamknąłem oczy. Nie ważne jak bardzo starałem się je otworzyć, nie udawało mi się.

- Niall? - ktoś wyszeptał. Instynktownie usiadłem i zacząłem panikować. Rozejrzałem się wokół aby zobaczyć Clair mówiącą moje imię. Zrelaksowałem się trochę i usiadłem. Zastanawiałem się jak długo była na nogach albo jak długo spałem.
- Chyba ktoś idzie - wyszeptała. Siedzieliśmy w ciszy przez chwilę aż usłyszeliśmy czyjeś kroki. Były coraz głośniejsze i głośniejsze aż ktoś w końcu stanął pod drzwiami. Wstrzymałem oddech na sekundę, ale nic się nie wydarzyło. Zachichotałem lekko i spojrzałem na Clair.
- Jest okay. Nic się nie dzieje - powiedziałem. Nagle pomieszczenie się rozjaśniło, gdy ktoś otworzył drzwi. Musiałem zmrużyć oczy, bo dosyć długo nie widziałem światła. Pozwólcie, że wam to powiem - to boli.

Kiedy spojrzałem do góry, zobaczyłem Liama. Miał na sobie inne ubrania niż wczoraj. Miał mokre włosy i największy uśmiech na twarzy jaki mógł mieć.
- Dzień dobry, skarbie - powiedział do Clair. Popatrzyła na niego zniesmaczona. Próbowałem się nie uśmiechnąć, ale nie udało mi się. Uśmiech Liama się zmniejszył, ale próbował udawać, że nic się nie wydarzyło.
- Nie mów tak do mnie. Nie jestem twoim kochaniem - powiedziała. Słyszałem złość w jej głosie oraz na jego twarzy. Liam podszedł do niej i złapał ją za włosy. Szarpnął za nie, a ona zapiszczała.
- Nie krzywdź jej! - błagałem. Na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Nie byłem pewny dlaczego. Może to przez satysfakcję z ranienia Clair albo to przez moje błagania. A może nawet z obu powodów. Wyciągnął nóż ze swojej kieszeni trzymając go tak, jak nauczyciel trzyma linijkę.

- Horan, Horan, Horan... Dlaczego ona cię tak obchodzi? Ona cię nie kocha i ty o tym wiesz. Jednak wciąż się o nią starasz. Najnowsze fakty: ona kocha twojego najlepszego przyjaciela, Michaela - powiedział pozbawionym emocji głosem - A może powinienem powiedzieć "z twoim byłym przyjacielem"? Po co zniszczyłeś jedną ze swoich przyjaźni dla takiego czegoś? - dodał.
- Wiesz co, Liam? Jesteś po prostu wściekły, bo wszyscy zaczynają cię nienawidzić. Zniknąłeś i nikogo to nie obchodzi! Wszyscy się martwią tylko o mnie! Więc czemu po prostu nie odpuścisz? Odejdź i nigdy nie wracaj, nikt nie będzie za tobą tęsknił! - krzyknąłem. Byłem niesamowicie wściekły, aż ze mnie dymiło.

Nagle pięść Liama zetknęła się z moim policzkiem. Moja głowa odwróciła się i uderzyła w ścianę za mną. Wszystko zrobiło się czarne i jedyne co słyszałem, to krzyki.


Louis' POV

To było denerwujące. Przeszukaliśmy wszystkie zakamarki, ulice, aleje i meliny w całym Londynie, ale wciąż nie mogliśmy ich znaleźć. Oczywiście, nie mogliśmy sprawdzić domów. Może mieliśmy iść po wszystkich domach aż ich nie znajdziemy?
- Chodźcie popukać do domów - powiedziałem. Zayn i Harry spojrzeli na mnie jakbym był niedorozwinięty.
- Nie! Co, jeśli to będą domy fanów? Mogliby zatweetować o tym i pół miasta by nas śledziło - powiedział Harry. W sumie miał rację, ale przecież moglibyśmy ich przekupić.
- Możemy im powiedzieć, że jeśli nic nikomu nie powiedzą to ich zaobserwujemy - zasugerowałem. Zayn pomyślał o tym przez chwilę, a następnie kiwnął głową. Jednak Harry nadal nie był pewny, co do mojego pomysłu. Odkąd to on jest tym, co się martwi?
- Dobra - zgodził się w końcu. Uśmiechnąłem się i odwróciłem. Mogliśmy zacząć od tej okolicy. Zatrzymałem samochód i wysiedliśmy.
- Okay. Rozdzielmy się. Harry, ty sprawdzisz tę stronę, a Zayn i ja tę - powiedziałem, wskazując w poszczególne domy. Harry przytaknął i ruszyliśmy do pracy.

Podszedłem do pierwszego domu i zapukałem. Po chwili usłyszałem kroki, ale za moment ucichły. Spojrzałem przez judasz i zobaczyłem starszą panią. Wyprostowałem się i uśmiechnąłem, kiedy drzwi się otworzyły.
- Dzień dobry - powiedziałem słodko. Staruszka rozejrzała się dookoła, po chwili spojrzała na mnie.
- Czego chcesz? - powiedziała. Chyba ktoś wstał dziś lewą nogą. Kobieta miała około 160 cm i była zgarbiona. Nosiła okulary i miała wyblakłe czerwone włosy. Pewnie była ruda, gdy była młoda.
- Proszę pani, zastanawiałem się, czy widziała pani jednego z moich przyjaciół - powiedziałem, pokazując jej zdjęcie z telefonu. Zmrużyła oczy i przyjrzała się uważnie.
- Nie, nie widziałam. Przykro mi - powiedziała. Hej, jednak potrafi być miła! Może to dlatego, że dowiedziała się o zaginięciu moich przyjaciół i poczuła się z tym źle. Może po prostu chciała, żebym dał jej spokój. Tak czy inaczej byłem z siebie zadowolony.

Jakieś 143 domy dalej byłem wyczerpany. Od jakiejś godziny chodziliśmy po domach, ale nikt ich nie widział. Nie mogłem tego dalej robić. Kostki mnie już bolały. Czy nikt nie słyszał o dzwonkach?
- Ostatni dom - powiedziałem. Wszyscy podnieśliśmy głowy i wyszliśmy z auta. Powoli podszedłem do kolejnego domu. Do drzwi prowadziła kamienna dróżka. Dookoła rosły kwiaty, ale większość z nich była zwiędła. Kamienie szurały, gdy robiłem kroki. Ogólnie podwórze było całkiem ładne. Jednak dom wyglądał jak ruina i pewnie nikt tam nie mieszkał.
Zapukałem do drzwi i usłyszałem szuranie. Po chwili drzwi się otworzyły i poczułem wodę kolońską. Dużo wody kolońskiej.
- Mogę ci jakoś pomóc? - zapytał mężczyzna. Miał około 1,70 m i skórzaną kurtkę. Jego włosy wyglądały na przetłuszczone. Myślę, że albo nie mył się od kilku dni, albo omijał włosy. Chyba jednak się nie mył. Mogłem poczuć jego starczy odór, gdy tylko wiatr lekko zawiał.
- Tak, zastanawiałem się czy widział pan któregoś z tych chłopaków? - powiedziałem, pokazując mu zdjęcie Nialla i Liama. Na jego twarzy pojawił się mały uśmiech, jednak po chwili zniknął. Spojrzałem za niego i moje oczy zatrzymały się na czymś.
- Nie. Nie widziałem - powiedział. Jeszcze raz spojrzałem za niego i schowałem telefon do kieszeni.
- Okay. Jeśli by ich pan zobaczył mógłby pan zadzwonić na policję? Zaginęli - powiedziałem udając, że nic nie zauważyłem. Mężczyzna przytaknął i zamknął drzwi. Powoli zszedłem z werandy i wróciłem do auta. Czułem, że ktoś mnie obserwuje i dokładnie wiedziałem, kto to był.

Kiedy wszyscy wsiedliśmy do samochodu, siedzieliśmy cicho. Zayn robił coś na telefonie, a Harry odsunął siedzenie do tyłu. Poczekałem minutę.
- Chłopaki - zagaiłem. Obaj spojrzeli na mnie. - Myślę, że są tutaj - powiedziałem i spojrzałem na dół.
- Czemu tak uważasz? - zapytał Zayn, przypatrując się domu. Zawróciłem samochód i odjechałem. Nie chciałem wyglądać podejrzliwie.
- Bo widziałem kurtkę Liama.

@@@

Jesteśmy coraz bliżej końca i coraz bliżej wyjaśnienia wszystkiego! Wowowowooww. :D Czy tylko ja się tak ekscytuje? :D
Cóż, do następnego piątku. :D
Oczywiście rozdział jest sprawdzony, a jak! :)

Pozdrawiamy,
TheAmmannka & SweetsLucky xx

Lokowanie produktów:
The Stalker - WATTPAD (liczymy na gwiazdki! x)
Caged - BLOGSPOT i WATTPAD
Crooked Love - WATTPAD

2 komentarze:

  1. Czy te rozdziały muszą się kończyć w najmniej odpowiednich momentach ? Autorka chyba naprawdę chcę wykończyć mnie psychicznie. I weź tu człowieku czekaj do następnego piątku... A co do rozdziału do świetny <3 Czekam na nexta z nie cierpliwością ;*

    OdpowiedzUsuń