Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stalker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stalker. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 9

Liam's POV

Kto chciałby zabić Nialla?! On jest prawdopodobnie najsłodszy z naszej piątki. To, po prostu nie ma sensu.
- Myślicie, że to był wypadek? - zapytał Zayn. Spojrzałem na niego trochę zagubiony.
- Co? - mruknął Louis.
- Śmierć - jego mamy i brata. Sam pomyśl, inne auto nie brało w tym udziału, prawda?
- No nie – mruknął Louis.
- I nikt nie wie, co to spowodowało? Ani co się dokładnie stało? - mogłem wyczuć nutkę podekscytowania w głosie Zayna.
Louis nic nie powiedział. Próbował wszystko zrozumieć jak każdy z nas. Miał rację.
Jeśli to byłoby zderzenie.. albo ktoś lub coś by wbiegło, zostałoby po tym wgniecenie. Byłyby większe szkody.
- Co znaczy... – zacząłem, próbując zastanowić się, co chcę powiedzieć. - Niall mógł się dowiedzieć. Wieł kto to jest, a nawet się tego nie spodziewa.
- A ta osoba wie i nie chce żeby ktoś się dowiedział, że chce zabić Nialla. - powiedział Zayn.

- Zamierza? Bardziej zamierza próbować - powiedziałem z uśmieszkiem przyklejonym do twarzy.
- Nie możemy powiedzieć managementowi ani policji. Jeśli to zrobimy wszyscy się dowiedzą - powiedział Louis.
- Wiem, że to prawda.

Niall's POV

Obudziłem się, siedząc na kanapie. Spojrzałem w dół, głowa Clair leżała na moich kolanach. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam: było oglądanie Zaćmienia, a potem zasnąłem. Myślę, że wtedy dziewczyna jeszcze nie spała.
Nagle coś zaczęło wibrować. Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem jej telefon na stole. Popatrzyłem na ekran - to Michael dzwonił.
Zadzwonił jeszcze z siedem razy i napisał parę smsów. Zrobiło mi się go szkoda.
Powoli wstałem. Kiedy to zrobiłem, spojrzałem się na Clair upewniając się, że wciąż śpi. Wydała z siebie ciche chrapnięcie.
Uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę swojego pokoju. Wyciągnąłem z torby bokserki, spodnie i koszulkę. Poszedłem do łazienki i zamknąłem cicho drzwi. Włączyłem wodę i sprawdziłem swój telefon.
Miałem kilka wiadomości od Michaela.


Dlaczego mi nie powiedzieliście, że się spotykacie?

Co z kodeksem faceta?

Pomyślałeś chociaż chwilę zanim zacząłeś się umawiać z dziewczyną innego kolesia?



Przewróciłem oczami, czytając ostatnią wiadomość. 
Nie potrzebuję twojego pozwolenia żeby wychodzić gdzieś z moimi przyjaciółmi. Jestem dorosłym facetem.
Sprawdziłem twittera. Kto do mnie zatweetował? Michael.

@NiallOfficial Kiedy myślisz, że możesz komuś ufać, a potem dowiadujesz się o czymś razem z innymi. Kłamcy i Świnie.

Żartujesz sobie? Nic nie zrobiliśmy. Co on sobie pomyślał?
Wyłączyłem telefon i wskoczyłem pod prysznic. Kiedy wyszedłem, szybko się przebrałem i poszedłem do salonu.
Zacząłem sprzątać bałagan dookoła stolika. Było tam pełno papierków po batonach, opakowań i torebek po popcornie.
Wrzuciłem wszystko do worka na śmieci. Otworzyłem lodówkę, a wtedy ktoś zapukał do drzwi. Poszedłem je otworzyć. Następnie zostałem przygwożdżony do ściany.
- Gdzie ona jest?! - wykrzyczał mi w twarz.


Michaels' POV

Wstałem rano i przypomniałem sobie o wszystkim. Clair nie odpisała mi na żadną wiadomość.
Zacząłem panikować. Co ja teraz zrobię? Była z innym gościem. Taa, to tylko Niall. Jednak widziałem jak on na nią patrzył.
Nie miałem pojęcia co oni robili. Wziąłem telefon i wybrałem numer Clair. Nie odebrała.
Zadzwoniłem do niej jeszcze z 8 razy. Za każdym razem nie odbierała. Zacząłem więc do niej pisać, pytać gdzie jest.
Zacząłem to samo robić do Nialla, ale on też nie odbierał. Zatweetowałem do niego i nic.
Wiedziałem, że był znienawidzony za incydent na lotnisku. Miałem to gdzieś.
Po tym jak napisałem mu tweeta poczułem dziwne uczucie w brzuchu. Co oni mogli zrobić? Była na mnie zła i nie chciała wrócić, więc zrobiła to.
Nie mogłem dłużej wytrzymać. Założyłem buty i wyszedłem. Kiedy doszedłem do samochodu, stało tam kilku fanów. Pomachałem do nich.
Z każdą sekundą byłem coraz bardziej wkurzony. Im byłem bliżej, tym bardziej myślałem o jednym. Skopię mu dupę.
Za chwilę byłem już pod jego domem. Tutaj jestem, Niall.

#####

Cześć, cześć!
Kolejny rozdział za nami! Dziękujemy tym co komentują, wchodzą i czytają. Na prawdę fajnie widzieć, że ktoś to jednak czyta. Tak mam manie sprawdzania komentarzy i wyświetleń. OBSESSION!

Jakieś komentarze, sugestie czy propozycje? Piszcie w komentarzach, na naszych twitterach czy tumblr (czy jak to się pisze) TheAmmannki. :)

Zapraszamy również na WATTPADA!

Oraz na nasze drugie tłumaczenie Caged:

Pozdrawiam, SweetsLucky. ♥

środa, 19 listopada 2014

Rozdział 8

Niall's POV

- Co chcesz oglądać? - zapytała Clair. Byliśmy już w moim mieszkaniu i wybieraliśmy film. Zrobiliśmy popcorn i dosypaliśmy do niego słodycze.
Nigdy tego nie próbowałem, ale muszę przyznać, że smakowało nieziemsko. 

- Ty wybierz - odpowiedziałem. Jęknęła i zaczęła przeglądać filmy.
- Nie powinieneś ty tego robić? No wiesz, to w końcu twój dom, a ja jestem tylko gościem? - pomyślałem o tym przez chwilę i machnąłem głową.
- Zaufaj mi. Jeśli to ja wybiorę film, będziemy oglądać coś w stylu "Sex w wielkim mieście" - powiedziałem, na co ona wybuchła śmiechem i złapała się za brzuch. 
- Co cię tak śmieszy? - zapytałem z poważną miną. Nie kłamałem, poważnie lubię te filmy.
- Po pierwsze, "Sex w wielkim mieście" to serial*. Nie film. Po drugie, to serial dla lasek - na jej słowa zrobiłem minę obrażonego psiaka. Clair przewróciła oczami i zaczęła dalej przeglądać filmy.

W końcu coś wybrała. Wsadziła płytę do DVD i usiadła na kanapie. 
- Co wybrałaś? - zapytałem. Popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła.
- Zobaczysz - powiedziała i wystawiła język. Była taka dziecinna. Jednak uważałem, że to słodkie.
Uśmiechnąłem się głupkowato i dźgnąłem ja w nos. Wyglądała na zaskoczoną, ale wtedy spojrzała na mnie. 

Zaśmiałem się i zobaczyłem, że film się zaczął.
-Zmierzch, serio? - zapytałem. Nigdy nie wiedziałem tego filmu, ale go miałem. Jak teraz o tym myślę, to nie widziałem połowy swoich filmów.
- Co? To poważnie świetny film - powiedziała.
- Nie wiedziałem - wymamrotałem, patrząc na ekran.
- Czekaj, co? Nigdy nie wiedziałeś Zmierzchu? - popatrzyła w moją stronę. Jej usta były ułożone w wielkie O, a jej oczy spoglądały na mnie szeroko otwarte.
- Nie. I co w tym złego? - powiedziałem. Następnie objąłem ją ramieniem. Nic z tym nie zrobiła, więc dalej  trzymałem je w tym samym miejscu. 
- Co w tym złego? - powtórzyła. - Niewiarygodne. - powiedziała. W tej chwili zawibrował jej telefon. Zerknąłem na ekran i zobaczyłem, że to wiadomość od Michaela. Położyła telefon na kanapie i popatrzyła na telewizor.
- Patrz na film. Zaczął się.

_______

- Więc mówisz, że Bella zakochała się w Edwardzie. Który jest wampirem. Potem wszyscy grali w baseball i przyszedł inny gość, który chciał ją zabić, ale wtedy Edward ją uratował? - powiedziałem, próbując przypomnieć sobie, co właśnie widziałem.
- No więc, James próbował ją zabić i Alice miała wizję, i tak ją znaleźli. I Bella skończyła w szpitalu. A ta czerwono-głowa na końcu była dziewczyną Jamesa. Chciała zabić Bellę, bo James zginął.
- Skąd wiesz, że ona chciała ją zabić? - zapytałem zdziwiony.
- Przez kolejne części - odpowiedziała.
- Kolejne części? Kto chciał oglądać je wszystkie? - zapytałem. Przewróciła oczami i wstała.
- Jak to możliwe, że masz te filmy, a ich nigdy nie widziałeś?
- Czekaj. My nie chcemy ich wszystkich obejrzeć... - powiedziałem. Clair uśmiechnęła się złowieszczo i włożyła kolejną płytę.
- Nie martw się Niall. To tylko 4 filmy - popatrzyłem na nią jak na wariatkę.

Wziąłem swój telefon i wszedłem na twittera. Nienawiść wobec mnie powoli spadała. Kliknąłem na przycisk i zacząłem pisać tweeta.

Maraton ze Zmierzchem z moim ziomkiem @ClairFolura #UratowaćBellę #MaratonZeZmierzchu 

Następnie włożyłem komórkę do kieszeni i spojrzałem na Clair. Jej telefon zawibrował więc odblokowała go.
- Skąd masz mojego twittera? - zapytała. Przewróciłem oczami, a ona spojrzała na mnie oniemiała.
- Spotykasz się z moim najlepszym przyjacielem. To nie było takie trudne - uśmiechnęła się, a jej komórka znowu zawibrowała.
To był sms od Michaela. Spojrzałem na niego raz gdy go otworzyła. 

Dlaczego jesteś z Niallem? Myślałem, że jesteś zajęta?

Spojrzała speszona i odpisała mu.

Jestem zajęta. Spędzaniem czasu z Niallem. 


Jej telefon znów zawibrował chwile potem, ale zignorowała to. Była zbyt zapatrzona w film. Jej oczy aż się kleiły do ekranu. Jak jej usta poruszały się, gdy wypowiadała kwestię...

To było dziwne. Ona była dziwna. Szczerze? Lubiłem to.


Zayn's POV

- Może się dowiemy - powiedział Harry.
Otworzyliśmy pudełko. Otworzyłem szeroko oczy gdy to zobaczyłem. Czułem się, jakbym miał się zrzygać.
To była lalka. Nie jakaś tam lalka. To była lalka - Niall. Wszystkie jego ubrania zostały ściągnięte i brakowało mu ramienia. Miał linę dookoła szyi, a na całym ciele znajdowała czerwona ciecz.

Do tego była dołączona koperta. Nikt z nas nie chciał jej otworzyć. Myślę, że wszyscy byliśmy w szoku.

- Harry... - wyszeptał Liam. - otwórz list.
- Nie. Ty to zrób - syknął. Liam wziął kopertę i ją otworzył. Chwilę mu wzięło przeczytanie go. Kiedy skończył gapił się na niego. 
- Daj mi to - powiedziałem i wziąłem kartkę z jego dłoni. Przeczytałem to na głos bez myślenia.
- On jest następny - wypowiedziałem. Staliśmy w ciszy. Byłem nieco zagubiony. Jednak nie tylko ja.
- Louis, nie mówiłeś przypadkiem, że w tym wierszu było o Niallu, który gubi swoją niewinność? - Liam zapytał.
- Taa - odpowiedział. Wyglądał na zaskoczonego.
To nie miało sensu. Najpierw był list mówiący o gubieniu niewinności.. a teraz lalka mówiąca, że będzie następny.
- Chłopaki... - zaczął Harry. - Co, jeśli list nie był o Niallu? Co, jeśli był o kimś, kto chce go zabić?


___________

* "Sex w wielkim mieście" doczekał się filmów, trzech bodajże. Przyjmijmy, że Clair o tym nie wiedziała. Bezczelna, wyśmiała Horana za nic.


NIC NAS NIE TŁUMACZY. Dobrze to wiemy. Więc w większości to moja wina. Nie zwalajmy tego na TheAmmannkę, to ja nie miałam czasu się za to zabrać.

Pragnę się poprawić: więc wprowadzam - nowy rozdział co sobotę!

Nie będę nic mówić, by się bardziej nie kompromitować.
Pozdrawiam!

SweetsLucky.  ♥

środa, 17 września 2014

Rozdział 6

- Pogadać o czym? – zapytałem, odwieszając kurtkę. Następnie usiadłem obok Louisa i Zayna. Chłopaki siedzieli i patrzyli się na mnie ze złością w oczach.
- Byłeś... - zaczął Harry, próbując dobrać odpowiednie słowa. 
- Byłeś bardzo dziwny wcześniej - powiedział. Na początku byłem zdziwiony, dopóki nie uzmysłowiłem sobie o czym on mówił. 
- Mówisz tak przez to, co się stało na lotnisku? Nawet nie wiesz, co się wtedy stało - odpowiedziałem. Wstałem i popatrzyłem na wszystkich. Jak oni mogli to powiedzieć? Nie było ich tam. 
- Masz rację. Jednak, kiedy tam przyjechałem krzyczałeś na dziewczynkę - powiedział. Zacząłem się wkurzać. On nawet nie wiedział, o co poszło. Nie mógł wiedzieć. 
- Niall, uspokój się - rzekł Liam. Cała czwórka patrzyła na mnie jak na jakiegoś potwora. 
- Nie mów mi co mam robić! Nie masz prawa, nie jesteś moją mamą ani tatą! – krzyknąłem, odwracając się i uderzając dłonią w ścianę. Na szczęście jej nie rozwaliłem. Ręka natychmiast zaczęła mnie boleć i pojawił się wielki siniak. Nie obchodziło mnie to. To był mój dom. Jestem jedynym, który tutaj rządzi. Nikt poza mną! Oni nie mogli, tak po prostu tutaj przychodzić i zachowywać się jak władcy. 
- Niall - wyszeptał Zayn. Spuścił głowę, spoglądając na swoje dłonie. Widziałem rozczarowanie na jego twarzy. 

Siedziałem w swoim pokoju. Zaraz miała się zacząć trasa "Up All Night", a ja nie chciałem jechać. Nie mogłem zostawić mamy i taty. 
- Niall, musisz już iść. Nie martw się o nas. Wszystko będzie w porządku - powiedziała mama. 
- Maura, musimy iść! - zawołał tata z dołu. Wstałem i popatrzyłem na mamę. 
- Nie mogę - powiedziałem starając się nie płakać. Byłem przerażony.
- Musisz.. Musisz zacząć spełniać swoje marzenia. To jest to, co pragniesz. 
Nie wiedziałem jak mam odreagować, więc podniosłem lampę i rzuciłem ją na drugi koniec pokoju. Patrzyłem jak się tłucze. Mama podskoczyła, a ja natychmiast tego pożałowałem. Nic nie powiedziałem. Po prostu zszedłem na dół i poszedłem do auta. Widziałem jak tata wychodzi na chwilę, a za nim mama. Kiedy popatrzyła na mnie przez okno, widziałem na jej twarzy rozczarowanie. 

Popatrzyłem dookoła pokoju i zamrugałem kilka razy. W końcu przypomniałem sobie, gdzie jestem i co się dzieje. 
- Czy ty... - zaczął Liam, ale mu przerwałem. Nie chciałem ich teraz słuchać. Potrzebowałem być przez chwilę sam. 
- Myślę, że powinniście już wyjść - mruknąłem. Wszyscy popatrzyli na mnie zszokowani, poza Louisem. Tylko on nie zachowywał się tak dziwnie jak reszta. 
- Ty... - zaczął Zayn. Ile razy będę musiał powtarzać, zanim zrozumieją, że chce być sam. 
- Powiedziałem, że powinniście wyjść. Nie, ja chcę, żebyście to zrobili - rzuciłem i poszedłem do swojego pokoju. - I zamknijcie drzwi za sobą - krzyknąłem z pokoju. 

Przyłożyłem ucho do drzwi i nasłuchiwałem. Jedyne, co słyszałem to szeptanie, a później kroki. Po chwili usłyszałem trzaśnięcie drzwi, więc odchyliłem głowę. Poszli sobie. Wziąłem telefon i wszedłem na Twittera. Kiedy go przeglądałem, zobaczyłem jedną rzecz: Niall Horan krzyczy na dziewczynkę. Przewróciłem oczami i wszedłem na swój profil. Moje powiadomienia były popieprzone, więc nie chciałem tracić czasu. Przeczytałem masę tweetów, wiele z nich było hejtem. Byłem zaskoczony. Fani byli bezlitośni. Co ona Ci zrobiła? Już nie jesteś moim ulubionym członkiem zespołu! Wkurzony, rzuciłem telefonem o ścianę. Odetchnąłem głęboko, próbując się uspokoić. Nie chciałem płakać. Nie mogłem..


Liam's POV 

- Powiedziałem, że powinniście wyjść. Nie, ja chcę, żebyście to zrobili - powiedział Niall, idąc do swojej sypialni. - I zamknijcie drzwi za sobą - i to tyle. 
Byłem zszkowany. Co w niego wstąpiło? Odkąd poleciał do rodziców, był jakiś dziwny. 
- Myślę, że powinienem z nim pogadać - powiedział Harry. Zaczęliśmy się sprzeczać po jego słowach. 
- Nie. Myślę, że powinniśmy dać mu spokój – powiedziałem, idąc w stronę wyjścia. Reszta zdziwiona stała w miejscu. 
- Jesteś pewny? - zapytał Zayn. Przytaknąłem i wyszedłem. Po chwili chłopaki ruszyli za mną. Poszliśmy do auta. Kiedy wsiedliśmy, nikt nic nie mówił. Rozejrzałem się dookoła, reszta zrobiła to samo. 
- Więc co zrobimy? - zapytał Harry. Wzruszyłem ramionami i oparłem się o siedzenie. 
- Nie wiem, Harry. Nie mam pojęcia - odpowiedziałem. Dłuższą część drogi jechaliśmy w ciszy. Nie oczekiwałem wcześniej, że któryś z nas będzie chciał rozmawiać. 
Nagle usłyszeliśmy z głośników 'You and I', po czym popatrzyliśmy po sobie. Uśmiechnęliśmy się i zaczęliśmy głośno śpiewać. 
- "You and I. We don't wanna be like them. We can make it till the end. Nothing can come between you and I" - zaśpiewaliśmy wszyscy. Myślę, że to był najlepszy moment tego dnia. Po skończeniu piosenki zaczęliśmy się uśmiechać i śmiać. 
- Jeśli Niall byłby z nami, byłoby o niebo lepiej - powiedział Zayn. Jaja sobie robisz? Świetnie się bawiliśmy, dopóki tego nie powiedziałeś, stary. W aucie znowu nastała cisza. Kiedy w końcu dojechaliśmy do domu Louisa, wszyscy rzuciliśmy się na kanapę, a Zayn usiadł na podłodze. Louis przebiegł rękoma po włosach, następnie spojrzał na nas, po czym powiedział: 
- Wiem, co się stało - wszyscy popatrzyliśmy na niego zdziwieni. – Wiem, co się dzieje z Niallem.

______________________

Heej!
Czas na pierwszą notkę pod rozdziałem. Na początek chcemy podziękować wszystkim, którzy tu zaglądają i czytają. :D Jednak codziennie jest dużo wyświetleń, a komentarzy brak. Miło by było, gdybyście zostawili po sobie jakiś znak. Wtedy miałybyśmy pewność, że nie tłumaczymy tego na marne. ;)
W razie jakichkolwiek pytań zapraszamy na nasze twittery, które znajdziecie w zakładce 'kontakt'. Piszcie, nie bójcie się - nie gryziemy. :D
Jeśli macie też jakieś wątpliwości, coś wam na blogu nie pasuje - prosimy, dajcie znać. 
Nie obrazimy sie także, jeśli polecicie nasze tłumaczenia innym. :D
Na dziś tyle. Do następnego. xx

PS.
Zapraszamy na nasze drugie tłumaczenie pod tytułem CAGED.

PS2.
Jeżeli chcielibyście być poinformowani o nowych rozdziałach, pozostawcie swoje nicki na tt czy gdziekolwiek indziej w komentarzu, pod tym rozdziałem!

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 5

HARRY'S POV

- Co masz na myśli? - zapytał Liam. Nie wiedziałem jak to wytłumaczyć. Mogłem się mylić. Mógł mieć po prostu zły dzień. Mogłem popełnić błąd...
- No, nie jestem pewny - zacząłem. - Kiedy pojechałem po niego na lotnisko... On... krzyczał - powiedziałem ostrożnie, uważając na słowa.
- Do rzeczy - powiedział zniecierpliwiony i zirytowany Zayn.
Też zaczynałem być zirytowany. Nie mogłem po prostu przejść do rzeczy! Potrzebuję na to chwili. Muszę pomyśleć!
- On był na kolanach i krzyczał na małą dziewczynkę! - krzyknąłem. Chłopaki wyglądali na zdziwionych i trochę zmartwionych.
- Gdzie on teraz jest? - zapytał Liam. Dobre pytanie. Mógł być wszędzie.
- Myślę, że w swoim mieszkaniu - powiedziałem. Liam wyglądał na wkurzonego. Nie wiedziałem, czemu go to zdenerwowało.
- I zostawiłeś go tam? - zapytał zdenerwowany Lou. Przewróciłem oczami i poszedłem do lodówki. Wszyscy ruszyli za mną, a ja wyjąłem butelkę wody.
- No, a co miałem zrobić? Nie chciał nigdzie iść. Chciał wrócić do domu, nie mogłem go niańczyć. Jest dorosłym facetem! - powiedziałem. Zacząłem krzyczeć, ale próbowałem się uspokoić. Nie chciałem nikogo urazić ani zdenerwować.
- Musimy go zabrać. Zobaczyć, dlaczego się tak zachowuje - wtrącił Liam. No proszę, proszę. W końcu zaczął się martwić.
Kiedy zaczęliśmy trasę 'Where we are', Liam się zmienił. Nie był sobą. Kilka tygodni temu, kiedy wszyscy pojechaliśmy odwiedzić swoje rodziny, on nie pojechał. Myślę, że to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem. Wiedziałem, że nie tylko ja to zauważyłem.
- Dobra - powiedziałem i wziąłem pudełko ciastek. - Niemniej jednak, jedziemy moim autem - dodałem i wyszedłem.


Niall's POV

Wstałem i sprawdziłem zegarek. Nie było aż tak późno, jak myślałem. Zasnąłem tylko na kilka minut. Podniosłem się i poszedłem do kuchni. Kiedy przekroczyłem próg, zobaczyłem coś dziwnego. List. I to nie był mój list. Podniosłem go i otworzyłem. Otworzyłem szeroko oczy. To były te same słowa, które powiedziała przedtem ta mała dziewczynka – Widziałam Twoją mamę. Zgniotłem kartkę i rzuciłem nią o ścianę. Ktoś sobie ze mnie żartował? To na pewno musiał być durny żart. Przeczesałem rękoma włosy. Co mogłem robić, żeby o niej nie myśleć? Mogłem... iść pobiegać? Popatrzyłem za okno - padało. Poszedłem do mojego pokoju po kurtkę. Wsunąłem na stopy jakieś stare buty. Nie miałem butów do biegania, więc założyłem pierwszą lepszą parę. Kiedy upewniłem się, że mam wszystko, wyszedłem. Zacząłem biec w dół drogi. Niektórzy ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Coś było ze mną nie tak? Miałem coś na twarzy?

- Nie bój się, będzie dobrze - powiedział mi nauczyciel muzyki, zanim popchnął mnie na scenę. Popatrzyłem na tłum i po prostu stałem. W co ja się wpakowałem? Wszyscy tam byli i patrzyli się na mnie. Nie mogłem nigdzie znaleźć mamy. Przedstawienie nie mogło odbyć się bez niej. 
- Dalej! - koleżanka wyszeptała za mną. Dlaczego nikt nie może mnie uratować? Tylko się wygłupię. Nagle ktoś popchnął drzwi. Popatrzyłem w tamtą stronę i zobaczyłem mamę. Wtedy wiedziałem, że wszystko będzie dobrze, że mogę to zrobić. 

Zdałem sobie sprawę, że siedzę na ziemi, a jakaś dziewczyna stoi przede mną. Miała czerwone włosy i niebieskie oczy. Nosiła ciemne okulary, które pasowały do jej twarzy. Dzięki nim jej oczy wyglądały na duże.
- Wszystko okay? - zapytała. Wyciągnęła dłoń w moją stronę żeby pomóc mi wstać, ale nie złapałem jej.
- Co się dzieje? - usłyszałem jak ktoś krzyczy za nią. Odwróciła się w tamtą stronę i uśmiechnęła się.
- Nic. Ten chłopak wpadł na mnie i wylał na siebie moją kawę - odpowiedziała. Wtedy wyłoniła się zza niej twarz i już wiedziałem, kim on był.
- Niall? - zapytał i ruszył się żeby lepiej mnie widzieć. Wyglądał tak samo jak zawsze. Prawie. Miał inny kolor włosów.
- Michael? - powiedziałem i wstałem. Otrzepałem spodnie i wyciągnąłem dłoń w jego stronę. Uścisnął moją dłoń i przysunął mnie do uścisku. Zaśmiałem się i odsunąłem.
- Co ty tu robisz? Myślałem, że poleciałeś zobaczyć rodzinę - powiedział.
- Noo, wróciłem, bo się pokłóciliśmy - odpowiedziałem. Chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale dziewczyną z którą był Michael, odchrząknęła.
- Oh, przepraszam. Niall, to moja dziewczyna Clair. Clair, to mój najlepszy przyjaciel: Niall - przedstawił nas sobie.
Nie lubiłem tak naprawdę Clair aż do teraz. Była wysoka jak na dziewczynę, ale ja wciąż byłem wyższy. Miała piegi, ale ledwo widoczne. Jej włosy były kręcone i sięgały do ramion. Była ubrana w czarne spodnie i koszulkę z napisem California. Była bardzo piękna.
- Miło mi cię poznać, Clair - powiedziałem wyciągając rękę w jej stronę. Mogłem rzec, że była inna niż wszystkie.

W drodze powrotnej do mieszkania miałem wielki uśmiech na twarzy. Rozmawiałem z Clair i Michael'em dość długo i umówiliśmy się na wspólne wyjście. Nie wiedziałem, że Michael miał dziewczynę. Kiedy jednak zobaczyłem Clair, zrozumiałem, że nie chcę być singlem. Chciałem ją zdobyć. Była naprawdę interesująca. Jej ulubionym kolorem był żółty. Co jest dziwne jak na dziewczynę. Lubi każde jedzenie, poza czekoladą. Kto nie lubi czekolady?! Była po prostu... nie jak większość dziewczyn. Musiałem przestać rozmyślać. Gdy otworzyłem drzwi i zobaczyłem Zayna, Harry'ego, Louisa i Liama w swoim mieszkaniu.
- Musimy pogadać - powiedział Liam stukając nogą w podłogę.

sobota, 6 września 2014

Rozdział 4

Kiedy wysiadłem z samolotu, napisałem do chłopaków. Zapomniałem, że nie mam jak dojechać do domu. Zatem byłem tutaj uwięziony, dopóki któryś z chłopaków po mnie nie przyjedzie. Harry odpisał mi pierwszy, że będzie za 12 minut. Napisałem reszcie, że już znalazłem sobie kierowcę. Odetchnąłem głęboko, po czym usiadłem na najbliższym krzesełku. Chciałem jak najszybciej wrócić do domu.

Wczorajsze dwadzieścia cztery godziny były najbardziej pamiętnym i tragicznym dniem w moim życiu. Byłem u taty mniej niż 12 godzin i uciekłem. Po liście, który przeczytałem, nie wiedziałem, co mam myśleć o swoim ojcu. Byłem przekonany, że mógł zabić mamę. Policja jednak nie robiła nic w tym kierunku. Założe się, że gdyby to była mama któregoś z nich już by coś mieli. Robiłem się coraz bardziej wściekły. Złapałem za uchwyt swojego bagażu. Wielu ludzi zerkało w moją stronę, po chwili zobaczyłem flesze aparatów. Świetnie, zanim Harry przyjedzie, będzie się tu roiło od dziewczyn. Podniosłem się i dźwignąłem swoje rzeczy. Nie wiedziałem, co teraz zrobić. Nie mogłem dłużej czekać na Harry'ego. Zacząłem dreptać w stronę wyjścia. Po chwili ktoś pociagnął mnie za ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem małą dziewczynkę stojącą przede mną. No moje oko miała około 5 lat. Miała brązowe włosy, związane w koka i zielone oczy. Była ubrana w uroczy strój. Miała na sobie różowe tutu* i koszulkę w kropki.
- Widziałam twoją mamę - wyszeptała. O czym ona mówi?
- Co? - zapytałem zmieszany. Jej twarz była pozbawiona emocji. Skąd ona mogła znać moją mamę? Jej śmierć nie wyciekła jeszcze do mediów.
- Była w samochodzie. Jechała ze starszym panem. Widziałam ją. To koniec. Ona zniknęła - powiedziała. Byłem w szoku.
- Gdzie?! - prawie krzyknąłem. Dziewczynka zaczęła jednak uciekać.
- Stój! Nie odchodź! Gdzie?! - krzyknąłem za nią. W tym momencie wszyscy zaczęli się na mnie patrzyć.
- Gdzie... - wyszeptałem.
Nie zauważyłem, że Harry stoi za mną, dopóki nie położył swojej ręki na moim ramieniu. Natychmiast szarpnąłem swoją rękę.

- Niall, wszystko w porządku. Kupimy nowego psa - powiedziała mama, kładąc rękę na moim ramieniu. Popatrzyłem na nią i zauważyłem łzy w jej oczach. 
- Nie chce nowego. Chcę tego samego. Bez względu na wszystko, nie wszystko można zamienić... Zawsze na końcu okazuje się, że to pierwsze zawsze było lepsze - powiedziałem. 
Mama spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Wzięła swoją rękę z mojego ramienia i schowała moją dłoń w jej ciepłą pięść.
- Wiem, Niall. Wiem.

Podniosłem głowę i spojrzałem na Harry'ego. Wyglądał na... przerażonego? Czego mógł się tak wystraszyć?
- Niall. Myślę, że powinniśmy iść - powiedział i zabrał moje bagaże.
Skinąłem głową i ruszyłem za nim. Kiedy wsiedliśmy do auta, panowała kompletna cisza. Nie odpalił nawet silnika tylko włączył radio.
- Co... Co ty robiłeś? - zapytał, nie patrząc na mnie.
- Nic. Byłem po prostu przestraszony - odpowiedziałem. Nie wiedziałem, co więcej mogłem powiedzieć. Nie chciałem jego współczucia. Jak napisała mama: Nie ufaj nikomu.
- To nie było nic... - powiedział Harry, podnosząc głos.
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Nie chciałem o tym gadać.
- Możesz po prostu zawieźć mnie do domu? - zapytałem.
Styles nic nie mówiąc odpalił samochód. Kiedy dojechaliśmy pod moje mieszkanie, Harry wysiadł z auta i pomógł mi z rzeczami. Podchodząc do drzwi szukałem w kieszeni swoich kluczy.

Gdy weszliśmy do środka, wszystko wyglądało tak samo. W salonie był kominek oraz kanapa. W pokoju znajdował się również regał z książkami. Nie było tu jednak telewizora. Kiedy chciałem oglądać mecze, robiłem to w swoim pokoju. Prawie zapomniałem o Harry'm, dopóki nie kaszlnął. Podskoczyłem trochę i miałem nadzieję, że tego nie zauważył.
- Oh, um. Możesz postawić je tutaj – powiedziałem, pokazując na pustą przestrzeń w pokoju. Przytaknął i odłożył bagaże. Chciał wyjść, ale odezwałem się zanim to zrobił.
- I Harry? - krzyknąłem. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Przeciągnąłem się trochę. - Dzięki - powiedziałem.
Styles uśmiechnął się i pomachał mi. Poczekałem aż wyjdzie i poszedłem do łóżka. Położyłem się i wpatrywałem się w sufit. Po prostu leżałem i myślałem. Myślałem, co by było, gdyby mama odebrała mnie wczoraj z lotniska. Gdyby Greg był obok razem z tatą i oglądalibyśmy mecz, podczas gdy mama gotowałaby coś w kuchni. Nie było by tak, jak jest teraz. Nie musiałbym kłamać albo być tajemniczy.

- Skarbie! - zawołała mnie mama. Szybko pobiegłem do niej. Nie mogłem pozwolić jej dowiedzieć się o rybie. To nie była moja wina, przysięgam! Chciałem się nią tylko zająć. Kiedy przekroczyłem próg, wycierała ręce w swój fartuch. 
- Nie zajęło ci to dużo... - wtedy wybuchnąłem płaczem. 
- Nie chciałem tego! Chciałem się tylko pobawić. Nie wiedziałem, że ona przez to... przez to umrze – płakałem, przytulając ją. Przysunęła mnie bliżej i zaczęła robić kółka na moich plecach. 
- Wszystko dobrze - powiedziała. - Wszystko będzie w porządku.

Podniosłem głowę i wszystkie wspomnienia wyblakły. Jak to działało? Raz ją widziałem, a za chwilę odchodziła. Wszyscy pamiętają ją jako miłą kobietę, która wiedziała jak się opiekować dziećmi. Wiedziała, jak być żoną. Miała wspaniałe życie. Nikt tak na prawdę nie znał jej tak jak ja.



HARRY'S POV

Kiedy wszedłem do domu Louisa, byłem zaskoczony. Byli tam wszyscy z wyjątkiem Nialla. Kiedy zobaczyli, że przyszedłem sam - bez niego, ucichli. Liam i Zayn zatrzymali grę, a Louis odłożyl telefon. Przynajmniej nie musiałem dbać o to, jak zwrócić na siebie uwagę.
- Chłopaki - zacząłem. Podszedłem do kanapy i usiadłem między Louisem a Zaynem. - Myślę, że coś się dzieje z Niallem.

________________________________________________________________________________

* spódniczka baletowa

czwartek, 4 września 2014

Rozdział 3

Niall,
Wiem, że to trudne. Wiedziałam, że to może się wydarzyć. Chcę tylko abyś wiedział, że to nie Twoja wina. Jestem teraz bardziej szczęśliwa niż kiedykolwiek wcześniej. Od jakiegoś miesiąca nic nie było tak, jak powinno. 
Odkąd odszedłeś czułam się po prostu zagubiona. Nie wiem co się stanie po tym, jak skończę pisać ten list. Chcę tylko, żebyś mnie posłuchał. Uciekaj! To nie jest bezpieczne miejsce dla Ciebie! Proszę, skarbie... 
Wszystko się zepsuło po tym, jak się wyprowadziłeś. Nie chcę, żeby to co mi się przytrafiło, stało się również Tobie. Chcę, żebyś zabrał Grega i uciekł. Weź go z powrotem do Londynu i zostańcie tam. Bardzo Cię kocham, pamiętaj! Przepraszam za wszystko. Nie wierz nikomu! Ludzie wiedzą więcej niż się może wydawać. Nawet najbliżsi. Nie wierz im! 
Będę za Tobą bardzo tęskniła, kochanie. Musiałam Ci powiedzieć co czuję. Ty i Greg jesteście najlepszymi, co mnie w życiu spotkało. Proszę, bądź ostrożny.. 

XOXO,
Mama

Czytając, czułem gorące łzy spływające po mojej twarzy. Nie mogłem przestać płakać. O co jej chodziło pisząc: nie ufaj nikomu? Jest już za późno dla Grega. On był z nią! Wziąłem najbliższy wazon i rzuciłem go na drugi koniec pokoju. Grega już nie ma, a ty chcesz, żebym był bezpieczny? Zakładałaś, że będę bezpieczny. Potrzebuję Cię... Dlaczego mama nie mogła uciec? Czy kiedyś ją obchodziłem?

Musiałem posłuchać mamy. Wstałem i zadzwoniłem po taksówkę. Po kilku sygnałach ktoś się odezwał.
- Taksówki Carla. W czym mogę pomóc? - zapytał mężczyzna. Miał wyraźny irlandzki akcent, który brzmiał znajomo. Skąd mogę znać Carla?
- Um, tak. Witam. Potrzebuję taksówki, żeby zawiozła mnie na lotnisko - powiedziałem. Nie wiedziałem jak rozmawiać z kimkolwiek o tak wczesnej porze. Co, jeśli nie mogą zawieźć mnie tak daleko?
- Rozumiem, jaki jest twój adres, sir? - zapytał. Dobre pytanie. Gdzie ja jestem?
- Nie bardzo wiem. Jestem w tanim motelu kilka mil od miasta. Jestem w pokoju czternastym - odpowiedziałem. Usłyszałem jakieś szuranie. Brzmiało to, jakby kichnął.
- Dobrze, w tamtych rejonach jest tylko jeden motel. Wiem, gdzie pan jest. Taksówkarz będzie za około 8 minut. - nic nie odpowiedziałem, po prostu się rozłączyłem.

Podczas oczekiwania na taksówkę podszedłem do wazonu, który rozbiłem. Chciałem trochę posprzątać. Zostawiłem kilka banknotów na stole, żeby mogli kupić nowy. Musiałem zwrócić klucze, więc poszedłem do biura. Przyznam szczerze, że to była upiorna noc. Idąc w stronę recepcji zobaczyłem Stacy rozmawiającą przez telefon. Kiedy podszedłem, popatrzyła mnie mnie zmieszana, po czym rozłączyła się. Poprawiła swój strój i uśmiechnęła się.
- Potrzebujesz czegoś? - zapytała uprzejmie. Mogę śmiało powiedzieć, że nie chciała nic robić i pracując tu, to właśnie robiła.
- Um, nie. Chciałbym tylko oddać klucze - powiedziałem. Widziałem, jak uśmiech znika z jej twarzy, ale zaraz powrócił.
- Wszystko w porządku? Coś nie tak z pokojem? - zaczęła pytać. Dlaczego nie może po prostu wziąć kluczy i mnie zostawić?
- Nie, po prostu miałem telefon od mojej... mamy. I muszę szybko wrócić do domu. Potrzebuje mojej pomocy - zobaczyłem światła i wiedziałem, że taksówka już przyjechała.
- Oh. Mam nadzieję, że pobyt tutaj był miły. Mam również nadzieję, że z twoją mamą wszystko w porządku. Prosze kiedyś wrócić - powiedziała. Pożegnaliśmy się i opuściłem budynek.

Kiedy wyszedłem, taksówka stała naprzeciw pokoju 14 jak im przekazałem. Taksówkarz musiał czekać już chwilę, bo wyglądał jakby chciał wysiąść z samochodu. Podszedłem do niego i wsiadłem do tyłu wraz z walizkami. Kierowca nic nie mówił, po prostu odpalił silnik i zaczęliśmy jechać. Nie wiedziałem jego twarzy, więc nie wiedziałem czy już go kiedyś spotkałem.

Jazda odbyła się w ciszy. Byłem szczęśliwy, bo nie chciałem z nim gadać. Nie ma nic bardziej niezręcznego niż małe pogaduszki z taksówkarzem. Gdy dojechaliśmy na lotnisko prawie nikogo tam nie było. Podszedłem do maszyny, ale nie działała. Serio?! Muszę pogadać z jakimiś ludźmi. Spojrzałem na zegarek. Była 2:54.

Podszedłem do lady gdzie siedział mężczyzna. Był starszy i wyglądał na zmęczonego. Źle się wtedy poczułem. Nie lubię oglądać starszych ludzi w takim stanie.
- Witam. Jak mogę ci pomóc? - zapytał. Oh. On nawet brzmiał na zmęczonego! Jego głos był chrapliwy i głęboki.
- Taak, muszę lecieć do Londynu. Muszę się szybko dostać do samolotu - wyrzuciłem szybko z siebie. Mężczyzna posłał mi dziwne spojrzenie.
- Przykro mi, ale najbliższy lot jest dopiero za trzy dni.

Popatrzyłem na niego wściekły. Nie mogę czekać!
- Nie, nie rozumie pan! Muszę lecieć teraz! Mama kazała mi jechać zanim umarła. - starszy pan popatrzył na mnie jak na szaleńca.
- Ja nie-nie mogę - zająknął się. Patrzył na mnie, jakby wciąż próbował zrozumieć, co powiedziałem przed chwilą. Dlaczego nie może być po prostu miły?
- Proszę pana, dam panu wszystko. Każdą ilość pieniędzy. Cokolwiek pan chce - powiedziałem i chciałem to zrobić. Mogłem mu dać pieniędzy, ile tylko by chciał. Muszę tylko wrócić do domu.
- Przykro mi. Nie mogę stracić tej pracy. To nie jest tego warte. Muszę płacić za mieszkanie i inne rzeczy. Brakuje mi ośmiu lat do emerytury. Nie mogę sobie na to pozwolić - powiedział. Nie wierzę w to co się dzieje.
- Okay - powiedziałem. Następnie wyciągnąłem z portfela plik setek. Mężczyzna popatrzył na mnie zszokowany.
- Mogę zapłacić panu więcej, jeśli pan potrzebuje - powiedziałem. Spojrzał na mnie. Na stole leżało około 3000 euro. Wiedziałem, że potrzebuje więcej, ale musiałem iść najpierw do bankomatu.
- Dobra. Następny lot jest za dwie minuty. Samolot dopiero wylądował i jest rozładowywany - powiedział. Uśmiechnąłem się, a starszy pan uścisnął moją dłoń.
- Modliłem się dziś... - zaszlochał - Modliłem się o anioła, żeby zszedł do mnie i mi pomógł. Ty jesteś tym aniołem. Dziękuję ci bardzo.
Mężczyzna płakał. Przytuliłem go. To złamało moje serce. Jak ja mogłem być aniołem?
- Nawet sobie nie wyobrażasz, ile to dla mnie znaczy. Wiem, że trzy tysiące mogą nie wydawać się majątkiem, ale dla mnie jest - wyszeptał. Przez płacz ledwo mówił. Starszy pan przypomniał mi o jednej osobie. Jego pomoc i życzliwość.

Przez to wszystko zdałem sobie sprawę, jak bardzo tęsknię za mamą.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 2

Siedziałem na kanapie, spoglądając to na kobietę to na ojca. Ojciec stał za mną, trzymając mnie za ramię. Nie wyglądał na przerażonego tak jak ja w tym momencie, on... On nawet nie wyglądał na wystraszonego.
- Nie wiem jak to panom powiedzieć.. Policjanci patrolowali dzielnicę i zobaczyli samochód, który uderzył w słup telefoniczny. Nikt nas wcześniej nie poinformował o wypadku, co jest dziwne, bo w tym mieście każdy dba o innego człowieka - wyjaśniła policjantka. Serio mnie to nie obchodzi. Chce tylko wiedzieć, co chcesz nam przekazać. 
- W aucie była jedna osoba. Tak przynajmniej z początku nam się zdawało.. Tak czy inaczejn nie żyła. Chce powiedzieć, że... Niall, osoby, które znajdowały się w samochodzie to twoja mama i brat - nie wiedziałem co odpowiedzieć. To właśnie tego tata mi nie powiedział? Wiedział o tym? 

Policjantka posłała mi współczujące spojrzenie. Nie chce jej współczucia! Wstałem i popatrzyłem tacie prosto w oczy. 
- Wiedziałeś.. - wyszeptałem. Krew odpłynęła z mojej twarzy. 
- Słucham? - zapytała kobieta. Wiedziałem, że robiła tylko to co do niej należało, ale w tym momencie jedyną rzeczą jaką robiła było irytowanie mnie. Nie miałem czasu by zwrócić się do niej. 
- Wiedziałeś! Cały czas wiedziałeś, że nie żyją! To dlatego, kiedy byliśmy na lotnisku, a ja spytałem o mamę... Wiedziałeś! - krzyczałem. Wiedziałem, że nie jest w komfortowej sytuacji. Nie wiedział co robić, bo złapałem go jednocześnie przypierając mocno do ściany. 
- Powiedziałeś mi głupią historię! "Oh, pokłóciliśmy się i odeszła. Bla bla bla. Oh tak, prawie zapomniałem! Nigdy więcej jej nie zobaczysz!" - ryknąłem. 

Wiedziałem, że zaczynamy przyciągać uwagę sąsiadów. Światła zaczęły zapalać się w sąsiednich oknach. Policjantka po prostu stała oszołomiona moim wybuchem. Nie miała pojęcia co zrobić. 
- Niall - powiedział tata. Jego spojrzenie było groźne, kiedy odpychał mnie od siebie. Mam to jednak gdzieś! Wiedział i mi nie powiedział! Myślałem, że jest moim tatą. Zachowywał się jak mój wróg. Już nie wiedziałem kim on dla mnie jest. 
- Nie Nialluj mi tu! Przyłapałem cię na kłamstwach! Może zginęli, bo mieli Cię dość. - powiedziałem najspokojniej jak umiałem. Wtedy wkroczyła policjantka. 
- Niall, rozumiem, że jesteś wściekły. Jest już późno i nie powinniście się kłócić. Sąsiedzi śpią. Wiem, że jesteś zły. Uważam, że najlepiej będzie, jeśli zabierzesz swoje rzeczy i pójdziesz ze mną. Mogę cię zawieźć do hotelu - powiedziała. Chciałem zrobić wszystko by uwolnić się od niego. 
- Ma pani rację - powiedziałem i poszedłem na górę. 

Tata stał oniemiały. Ja po prostu... Nie chciałem go już nigdy więcej widzieć. Kiedy wszedłem do pokoju, moje rzeczy były wciąż spakowane. Nie wypakowałem wcześniej niczego, więc tylko podniosłem walizki. Zanim wyszedłem, zauważyłem coś na drzwiach. To był list zaadresowany do mnie. Wziąłem go i schowalem do portfela. Kiedy zszedłem na dół policjantka rozmawiała z moim tatą. Miała otwarty notes i wyglądało na to, że przesłuchiwała go. Kiedy mnie zobaczyli, uśmiechnęła się do mnie i kiwnęła głową w stronę drzwi. 
- Masz wszystko? - zapytała uprzejmie. Kiwnąłem głową, po czym wyszliśmy. Gdy doszedłem do radiowozu, policjantka otworzyła bagażnik. Włożyłem tam swoje bagaże i zamknąłem go. Nigdy przedtem nie siedziałem w radiowozie. W środku był komputer z dziwnymi ekranami. Siedzenia były skórzane, jednakże rzeczą, która rzuciła mi się w oczy były kraty. Oddzielały one tylne siedzenia od przednich. Na oknach również znajdowały się kraty. 

- Nie uważam to za bezpieczne, byś wrócił do swojego ojca. Już od ponad miesiąca dostajemy zgłoszenia, prawie każdej nocy, na ten adres. Adres twojego taty. Sąsiedzi donosili o kłótni dwójki ludzi z czego to mężczyzna częściej podnosił głos. Po zmierzchu ktoś przychodził do domu. - wyjaśniła. Mój brat był najprawdopodobniej tą ostatnią osobą. 
- To się skończyło, kiedy znaleźliśmy rozbity samochód twojego brata. Nie zlokalizowaliśmy wciąż auta twojej mamy. Gdy znajdziemy jakieś dowody na twojego tatę, zaaresztujemy go. - powiedziała. - Jeśli chcesz możemy jechać teraz do hotelu. Zarejestrujemy cię na inne nazwisko tak, aby nikt nie mógł cię znaleźć. Mogę codziennie sprawdzać jak idzie dochodzenie i informować cię o postępach. Możesz także nam pomóc - w tym momencie wiedziałem co muszę zrobić. Musiałem im pomóc aresztować mojego ojca. Musiałem to zrobić dla mamy. 
- Pomogę – powiedziałem, wchodząc do motelu. 

To był środek niczego.
- Dlaczego jesteśmy w motelu? - zapytałem. Nie chciałem być niemiły, ale my nigdy nie zatrzymywaliśmy się w motelach w trasie. Było tu brudno i nie wiedziałem kto mieszkał wcześniej „w moim” pokoju. Na dodatek mogły być tu szczury lub karaluchy. 
- Nie zatrzymujecie się zazwyczaj w najdroższych hotelach? - zapytała. W sumie stwierdziła. 
- Tak. Skąd pani to wie? - zapytałem zmieszany. 
- Kochanie, mam córkę, która absolutnie kocha One Direction. Wyobraź sobie kogoś, kto codziennie opowiada ci coś nowego o pięciu chłopakach - westchnęła. - Nie o to tymaczasem chodzi. Jeśli zatrzymasz się tutaj, tata cię nie znajdzie. Będzie myślał, że jesteś w hotelu tak jak zawsze - wow. O tym nie pomyślałem. Teraz wiem, dlaczego jest policjantką. Jest naprawdę dobra w swoim zawodzie.
- Dobra, to ja wyciągnę twoje rzeczy z bagażnika. Ty idź do środka i zajmij pokój - nakazała mi. Nie kłóciłem się, ale nie uważam, że to kobieta powinna nosić moje bagaże. 

W środku pachniało tanimi perfumami. Chciałem to powiedzieć pracującej tu kobiecie. Zauważyłem pełno pęknięć na suficie i ani jednej kanapy w pobliżu. Jedynym przedmiotem, który tu stał to biurko. Kiedy podszedłem do biurka zobaczyłem dziewczynę malującą paznokcie. Miała czarne włosy i zielone oczy. Jak dla mnie miała za dużo makijażu na twarzy. Jej oczy przypominały mi szopa, bo były zbyt czarne. Na plakietce miała napisane Stacy. Popatrzyła na mnie i wyglądała na zdziwioną, że ktoś tu w ogóle trafił. Musi tu być mało klientów. 
- Um, cześć. Jestem Stacy. W czym mogę pomóc? - zapytała. Miała amerykański akcent, więc wiedziałem, że nie była stąd. 
- Chciałbym pokój - nie wiedziałem jakie rodzaje pokoi tutaj mają. 
- Oh, jasne. To będzie 23 dolary - powiedziała. Otworzyłem szerzej oczy. Tylko 23 dolary? 
- To za dużo? - zapytała. Wyglądała na przerażoną. Wystraszyła się, że mogę wyjść? 
- Nie, jest w porządku – powiedziałem, podając jej kartę. Zaskoczyła mnie, gdy wyciągnęła czytnik. 
- To tyle – rzekła. Podała mi moją kartę i klucze. Uśmiechnąłem się do niej i odszedłem. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem policjantkę z moimi bagażami. 

Oboje wyszliśmy z holu i poszliśmy szukać mojego pokoju. Były tu dwa piętra. Mój pokój znajdował się na pierwszym piętrze. Stanęliśmy przed drzwiami z numerem 14. Sprawdziłem klucze. To był ten pokój. Włożyłem klucze do zamka i otworzyłem drzwi. Kiedy weszliśmy do środka pierwsze co ujrzałem to łazienka. Była tam toaleta i prysznic. Tylko jedna osoba mogła z niej korzystać jednocześnie. W pomieszczeniu znajdywało się również lustro. Gdy wszedłem dalej, zobaczyłem łóżko. Było małe, ale wystarczające jak dla mnie. Obok niego stał stół z dwoma krzesłami. Było także okno i mały balkon. Mogłem zrobić na nim tylko jeden krok. Naprzeciwko łóżka była komoda z telewizorem i małą lodówką. To było... No, nie to do czego byłem przyzwyczajony. 
- Jestem już po swojej zmianie, więc muszę wracać do moich dzieci. Masz - powiedziała i podała mi kartkę. Zapisany był na niej jej numer telefonu. - I czy mógłbyś, um... Podpisać to dla mojej córki? - zapytała. Zaśmiałem się. To właśnie to, czego nie mogłem się doczekać w moim życiu. 
- Jasne - powiedziałem i wziąłem kawałek papieru z jej dłoni. Podpisałem się i oddałem jej. Pożegnaliśmy się, po czym wyszła. 

Byłem zmęczony. Nie chciałem już nic robić. Opróżniłem kieszenie, kładąc portfel na stole i położyłem się do łóżka. Chciałem już zamknąć oczy, gdy zobaczyłem papier wystający z portfela. Wstałem i spojrzałem na niego. To był ten list, który był przyczepiony do moich drzwi. Podniosłem go i otworzyłem. Był on od mojej mamy.

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 1

NIALL'S POV

Kiedy wyszedłem z samolotu natychmiast poczułem świeże powietrze. Miejski zapach, który jest pełen zanieczyszczeń. To powietrze pachnie tak jak powinno. W tym momencie wiedziałem już, że jestem w domu. Najlepszą częścią bycia w rodzinnych stronach było to, iż nikt nie traktował mnie tutaj tak jak fani. Nie zrozum mnie źle, kocham ich. Po prostu czuję, że wszystko co oni widzą we mnie to irlandzki blondyn, który jest w One Direction. Odkąd jestem w zespole automatycznie stałem się "hot". Nie znają mnie takiego, jakim jestem naprawdę. I już nigdy nie poznają.

Kiedy dostrzegłem mojego tatę, uśmiechnąłem się. Nie był to jakiś fałszywy uśmiech tylko jak najbardziej szczery. Zrobiłem pare kroków, ale zanim się spostrzegłem byłem już w jego ramionach i przytulałem go mocno. 
- Minęło sporo czasu - powiedział, jak tylko mnie puścił. Teraz, gdy o tym myślę, zgadzam się z nim. Ostatni raz widziałem moich rodziców około 8 miesięcy temu. 
- Dosyć tych łzawych głupstw. Chodźmy do domu. Nagrałem mecz i kupiłem jedzenie w Nandos - powiedział tata. 

Nie zastanawiałem się długo. Wziąłem moje torby i praktycznie pobiegłem do samochodu. Tata zaczął mnie ścigać. 
- Nie próbuj mnie dogonić. Jesteś za stary! - krzyknąłem i zacząłem biec szybciej. Tata zaśmiał się i również przyśpieszył. Obaj biegliśmy najszybciej jak tylko mogliśmy. Byliśmy prawie za lotniskiem, gdy jakiś mężczyzna nas zatrzymał. Był niższy ode mnie i miał włosy tego samego koloru. Jedyną rzeczą, która naprawdę nas różniła były jego brązowe oczy.

- Przepraszam, ale nie wolno biegać na lotnisku. To nie jest triathlon - powiedział. Uśmiechnąłem się lekko przez dobór jego słów, a tata posłał mu przepraszające spojrzenie. 
- Przepraszamy. To się więcej nie powtórzy – powiedział. Nie mógł powiedzieć, że mamy właśnie moment ojca z synem? Ewentualnie, że jeden z nas właśnie przyleciał i to pierwszy raz odkąd widzimy się od bardzo dawna? Nieoczekiwanie tata spojrzał na mnie i wskazał na samochód. Wiedziałem, że był zażenowany tą sytuacją, ale błagam. Ja nie byłem. Nie widziałem taty od dawna, a to wygląda, jakby to była jego jedyna zabawa od czasu, gdy wyjechałem.

Kiedy wsiedliśmy do auta zauważyłem, że mamy nie było. Zaskoczyło mnie to. Ona zawsze przyjeżdżała, by mnie zobaczyć. Kiedykolwiek wracałem do domu z moich podróży, ona zawsze na mnie czekała.
 - Gdzie mama? - zapytałem. Spojrzałem na tatę i jego nastrój nagle się zmienił. Jego ciało zastygło, a on wyglądał, jakby zabrakło mu słów. 
- Ona, umm. Więc... Ona odeszła - wyrzucił szybko z siebie. Zauważyłem jak wyciera swoje oczy rękawem. Bał się spojrzeć w moją stronę. 
- Co masz na myśli mówiąc odeszła? - zapytałem. Nie byłem pewny o czym mówił. Było wiele rzeczy o których pomyślałem, kiedy powiedział 'odeszła'. Mogła umrzeć albo zostawić nas i nie wrócić. Mogła też... 
-  Wyprowadziła się do mieszkania swojej cioci na jakiś czas. Pokłóciliśmy się trzy dni temu i odeszła.

Siedziałem, próbując przetworzyć jego słowa. To po prostu nie mogła być prawda. Mama i tata nigdy się nie kłócili. Oni zawsze świetnie się dogadywali. 
- Wy nigdy się nie kłóciliście - kiedy to powiedziałem, tata miał winny wyraz twarzy. Mógłbym powiedzieć, że coś ukrywa, ale nie chciałem go naciskać. 
- Więc kiedy ją zobaczę? 
- Spójrz, Niall. Nie chcę ci robić nadziei. Nie wydaje mi się, że mama wróci - następnie odetchnął głęboko. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Tata wydawał się być z tym pogodzony. Stwierdziłem, że jemu to wcale nie przeszkadzało. Podczas drogi nawet nie spojrzałem na ojca. Po prostu wyglądałem przez okno. Jak to się mogło stać? Czy to, dlatego że mnie tutaj nie było? Mogłem to powstrzymać? 
- Nie chcę Niall, żebyś się tym zadręczał. To nie jest twoja wina. Chcąc, by było lepiej, przeprowadziłem się do nowego mieszkania dla nas obydwóch - w tym momencie byłem wprost wkurzony. Nie mogłem na niego patrzeć. 
- Nie chcę nowego domu. Chcę stary - wybełkotałem. Wiedziałem, że mnie usłyszał, ale nic nie powiedział.

Resztę drogi przebyliśmy w ciszy. Nie mieszkaliśmy daleko od lotniska, więc droga minęła szybko. Mieszkanie do którego się przeprowadził było mniejsze od mieszkania, które mieliśmy przedtem albo przynajmniej tak wyglądało z zewnątrz. Zastanawiałem się co tata będzie robił kiedy wrócę do domu. Nie mogłem tu przecież zostać. Nie z powodu ojca, tylko mieszkania. Czułem się tutaj inaczej, nie całkiem dobrze. Planowałem zostać na tydzień. 

Znalazłem motyw, dlaczego powinienem wrócić do domu. Tata musiał wiedzieć, że muszę wrócić z jakiegoś powodu, prawda? Kiedy weszliśmy do środka byłem oszołomiony. Tata rzeczywiście przeszedł samego siebie. W salonie było kilka zdjęć. Wiele z nich było moich. W pokoju znajdował się również kominek, a po prawej stronie była plazma. Posiadał dużą biblioteczkę, kanapę i od razu wiedziałem, że już uwielbiam na niej siedzieć. Kuchnia była zwykłą, pospolitą kuchnią. Były tam granitowe blaty dookoła. Była też wysepka kuchenna i produkty dla psów. Dla mnie to było jak... Jak to się mówi? A! Bachelor pad*. 
- Tato, masz bardzo ładne mieszkanie. Chciałbym mieć takie! - wrzasnąłem. Tata zaraz pojawił się koło mnie.

- Serio? Przysięgam, że twoje jest dziesięć razy lepsze od mojego. W sensie, z pieniędzmi które zarabiasz możesz mieć każde mieszkanie, jakie tylko chcesz - zaśmiałem się na to stwierdzenie. 
- Tak, jest niezłe. Jest po prostu duże i puste - powiedziałem. Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem dwa piwa. Następnie skierowałem się do kanapy i usiadłem obok taty.

- Masz - podałem mu piwo. Tata skinął głową i otworzył je. Westchnął zanim coś powiedział. 
- Zawsze mógłbyś mieć zwierzę - Stwierdził, powracając do tematu. Zwierzę? Nigdy o tym nie pomyślałem. Mógłbym mieć psa, kota, jaszczurkę, a może nawet konia. 
- To dlatego masz te wszystkie akcesoria dla zwierząt? - zapytałem, przypominając sobie te wszystkie przedmioty, które znalazłem wcześniej. Jedyną rzeczą jaką nie widziałem był pies. 
- Jestem w trakcie załatwiania sobie jednego, jeszcze go nie mam. Zastanawiałem się właśnie czy nie chciałbyś czasem pomóc mi wybrać jakiegoś - uśmiechnąłem się. Co było dla niego wystarczające. Już znał moją odpowiedź. 
- Możemy jechać rano - powiedział i wstał. Dorzuciłem drewna do kominka. Sprawdziłem telefon, który wciąż pokazywał złą godzinę. Była 23:37. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jest tak późno. Wszedłem do przedpokoju i odszukałem pokój. Stało tam duże łóżko z białymi prześcieradłami i kocami. Były także czarne poduszki. W rogu stał kredens, a z drugiej strony stało biurko z laptopem. Ściany były pomalowane na limonkowy kolor, a podłoga była drewniana. 

Chciałem już iść do łóżka, jednak najpierw zdecydowałem się na prysznic. To był długi dzień, a ja zawsze czuje się lepiej po kąpieli. Kiedy wszedłem do łazienki zobaczyłem, że jest bardzo duża. Miała jedną z tych cyfrowych toalet i pryszniców. Nie pomyślałbym, że mój tata tak żyje. Coś się zmieniło. Wszedłem pod prysznic i wybrałem mocny strumień. Czułem się, jakby ktoś dosłownie masował moje plecy. Kiedy nakładałem sobie szampon na włosy, ktoś zapukał do drzwi. Wyskoczyłem wciąż trzymając szampon w dłoniach i owinąłem się ręcznikiem. Szybko zbiegłem na dół. Zapukałem do pokoju taty żeby go obudzić. Później otworzyłem drzwi. Przede mną stała kobieta w brązowych włosach i zielonych oczach. Była ubrana w policyjny mundur, a za nią stał radiowóz. 
- Czy to mieszkanie państwa Horan? - zapytała. Chciałem odpowiedzieć, kiedy zaniepokojony tata, zawiązując swój szlafrok, zszedł na dół. 
- O co chodzi? - zapytał chrypliwym głosem. 
- Lepiej, żeby panowie usiedli.


________

*Bachelor pad - mieszkanie, w którym mieszka singiel/singielka.